Aleja Włókniarek

Wydana w 2018 roku w Wydawnictwie Czarne Aleja Włókniarek to rozłożona na dwa ostatnie stulecia opowieść o łódzkich robotnicach przemysłu włókienniczego. Książkę uznano najlepszą publikacją o Łodzi roku 2018 w ramach 27. edycji Nagrody Złoty Ekslibris.

Wszelkie włókniarskie ciekawostki można wciąż znaleźć na moim pierwszym blogu „W poszukiwaniu alei Włókniarek”. Książka do nabycia m.in. tutaj.

O książce

To niezwykle wnikliwy, barwny i dokładny opis człowieczego losu. Losu kobiecego, a to jeszcze trudniejsze, bo bohaterki „Alei Włókniarek” zawsze mają w plecy. […] Ale są też momenty triumfu, gdy ulewa się złość i zaciskają babskie pięści, a kobiety idą po swoje i wygrywają, bo taka w nich moc.

Marta Madejska zabiera nas na wycieczkę po Łodzi – ogromnym, skazanym na prowincjonalizm mieście kobiet, które musi trudzić się bardziej i walczyć więcej niż inne miasta. Autorka nie boi się ciemnych zaułków, zagląda w gary z cienką zalewajką i w myśli mężczyzn (majstra w fabryce Scheiblera lub sekretarza partii u Marchlewskiego), którzy sądzą, że włókniarka to najłatwiejszy łup. Jest uważna, dokładna, umie się wściec albo przystanąć na chwilkę, a słowa składa tak udatnie, że słyszymy syreny fabryczne, łomot krosien, cichy jęk krzywdy i dumny krzyk: „Kobitki, udało się!”.
Tak piękna, mądra i bardzo ważna jest to książka.
Paweł Smoleński

Na okładce zakłady 1 Maja (WiMa) w obiektywie Romualda Broniarka, 1968 r.

„Włókniaki” w teatrze

W ramach Festiwalu Dotknij Teatru w marcu 2019 r. w Teatrze Arlekin stworzono pierwsze wystawienie sceniczne Alei Włókniarek w adaptacji i reżyserii Tomasza Mana. Spektakl obecny jest wciąż w repertuarze teatru dla widzów od lat 16. We wrześniu 2019 r. dzięki Agnieszce Salamon, polskiej aktorce i reżyserce od prawie 20 lat zamieszkałej w Wiedniu, opowieści z książki w tłumaczeniu na język niemiecki trafiły na austriacką scenę offową w ramach festiwalu Wienwoche „Bitches&Witches”.

Powiązane:

Futbolistki

Ewa: Siostra grała, ja też grałam. Ze Startem. Jak nam baty dali… Ale wygrałyśmy.
M.M.: Były żeńskie drużyny piłki nożnej? Przy Marchlewskim?
Janina: Tak. To jest mecz między tkalnią a wykończalnią.
Ewa: Ja normalnie od krosien odeszłam, żeby zagrać.