Aleja Włókniarek, moje archiwum

Maria Przedborska. Poetka z inspekcji pracy

Dzięki uprzejmości redakcji „Herito” – dopóki nie uruchomi się nowa piękna strona internetowa kwartalnika – wrzucam na konto Academii mój tekst Maria Przedborska. Poetka z inspekcji pracy napisany do numeru 19/2019 pt. „Kobiety Europy Środkowej”.

Maria pomogła mi bardzo przy „Alei Włókniarek” i wciąż spłacam dług wdzięczności. Wiem, że wiersze i teksty Przedborskiej pojawią się też w antologiach poezji i publicystyki wydawanych przez Uniwersytet Łódzki. Na popandemiczne później zostawiam sobie ustalenie, czy studiowała i doktoryzowała się w Krakowie, Warszawie, Wiedniu czy też gdzieś w Szwajcarii.

Pozostaje już tylko ostatni problem – Maria, która najprawdopodobniej zginęła w getcie warszawskim, wciąż nie ma własnego grobu. Będę nad tym pracować.

Zwykły wpis
Aleja Włókniarek, archiwistyka społeczna, reportaż

Futbolistki

Zaczęło się od od rozmowy z dwoma dawnymi włókniarkami opowiadającymi o rozrywkach poza pracą:

Na stoliku koło nas leżą rozrzucone fotografie z życia zakładów imienia Marchlewskiego. Ze zdziwieniem wyciągam czarno-białe zdjęcie dwóch młodych dziewczyn walczących na boisku o przejęcie piłki nożnej.

Janina: O, ja też przyniosłam zdjęcie, jak kobiety grały. – Wyciąga drugą, podobną fotografię.
Ewa: Siostra grała, ja też grałam. Ze Startem. Jak nam baty dali… Ale wygrałyśmy.
M.M.: Były żeńskie drużyny piłki nożnej? Przy Marchlewskim?
Janina: Tak. To jest mecz między tkalnią a wykończalnią.
Ewa: Ja normalnie od krosien odeszłam, żeby zagrać.
*

Od kilku lat nie daje mi spokoju, że ten wątek nie został rozbudowany w książce Aleja Włókniarek, choć zdecydowanie na to zasługiwał. Mecz ze Startem dział się w czasach, kiedy zawodowi piłkarze fasadowo zatrudnieni byli w fabrykach na włókienniczych etatach, bo takie były meandry finansowania PRL-owskiego sportu. Żaden z nich nie biegł na mecz prosto od krosien.

Mam nadzieję nadrobić te zaległości dzięki stypendium na reportaż literacki, który ukaże się w prasie. Poszukuję futbolistek, piłkarek, kobiet, które kopały piłkę w czasie PRL-u lub później – w łódzkich klubach sportowych, Towarzystwach Krzewienia Kultury Fizycznej, przy fabrykach włókienniczych czy innych zakładach pracy, na boiskach między blokami – i które zgodzą się opowiedzieć mi swoją historię.

Jeśli jesteś taką osobą lub znasz kogoś takiego – pisz proszę: marta.madejska@gmail.com

Projekt realizowany w ramach Stypendium Artystycznego Prezydent Miasta Łodzi.

*Aleja Włókniarek, M. Madejska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, s. 297

Fragment artykułu z magazynu „Piłka Nożna” 1976 nr 51/52

Zwykły wpis
Aleja Włókniarek, moje archiwum

Z Biura Inspekcji Listów

Obywatel Odrobina Władysław zamieszkały był w Pobolowcu,
w województwie Kieleckim.
Pisał, że teść jego, obywatel Jarzyna, miał wyznaczyć…
Dalej fotografia akt jest nieczytelna.
Wiadomo tylko, że chodzi o zboże i o wykonanie normy produkcji.
Rozegrał się tam jakiś dramat,
bez ogrzewania i cukru została dwójka maleńkich dzieci.
W roku bezpańskim, 1951.

Kobiety z Moszczenicy k. Piotrkowa w liście do KC PZPR donosiły:
tow. Adamus Stanisława,
instruktorka propagandy KP PZPR w Piotrkowie Tr.
w dniu 1-go Maja na zabawie w Moszczenicy
upiła się była do nieprzytomności i,
jak piszą dalej, leżała na trawie jak świnia i stale żygała
(pisownia zgodna z oryginałem),
a wokół niej pełno butelek potłuczonych od wódki
(składnia z oryginałem zgodna).

Obywatel M., donosił list anonimowy,
skłamał,
że urodziły mu się trojaczki i pobrał na tę nierealną rodzinę
20 tysięcy (!) zapomogi z Centrali Zarządu Kiosków RUCH,
oszukując tem samym swój zakład pracy,
naród i władzę ludową.

Obywatelka K. w krótkim liście prosiła pokornie
Bieruta o wybaczenie
pieluszek ukradzionych ze szpitala.
Sztuk sześć.
O wybaczenie i uchylenie wyroku więzienia.
Za pieluszki więzienia uchylenie.

Pisali, pisali, pisali,
jako i my dzisiaj piszemy.
Donosy, zażalenia i żale,
pieśni skargi i przestrogi.
Obywatele i obywatelki
Naszej dumnej Ojczyzny,
Matczyzny umęczonej
pracą, praniem, poszukiwaniem
węgla i ziemniaków.
Gdy hartowała się stal.

Zwykły wpis