Przypowieści o transformacji

Post-Industralia. Życie po tranformacji

2 października 2019: „Symfonia Fabryki Ursus”. Projekcja filmu i rozmowa z Jaśminą Wójcik i Igorem Stokfiszewskim, spotkanie prowadził Tomasz Załuski. [odsłuchaj nagranie]

Fabryka Ursus była jednym z największych zakładów produkcji ciągników w Europie. Przez niemal cały XX wiek stanowiła chlubę polskiego przemysłu. Upadek komunizmu stał się początkiem jej końca. Dziś ursuskie hale świecą pustkami lub popadają w ruinę. Dziesiątki tysięcy biografii pracujących tu ludzi wyrzucono na śmietnik historii. „Symfonia Fabryki Ursus” jest dokumentem kreacyjnym wprowadzającym do filmu metody sztuki partycypacyjnej i sztuki ze społecznością. To również film łączący sztukę wideo z choreografią i muzyką eksperymentalną. Przede wszystkim jednak jest to głos za upamiętnieniem fabryki Ursus, kultury przemysłowej i robotniczej, walczący o godność ludzi pracy i politykę historyczną uwzględniającą ich biografie. To filmowe podsumowanie pięcioletniej współpracy artystyczno-badawcze ze społecznością byłych pracowników fabryki Ursus. Dokument ma szczególną wartość społeczną – dostarczy zbiorowej narracji lokalnej wspólnocie, osieroconej narracyjnie i symbolicznie po zamknięciu fabryki. Wykorzystano w nim nie tylko wywiady, ale i pamięci ciała – zaproszeni do udziału w filmie byli pracownicy fabryki mieli odtwarzać gesty, czynności i dźwięki związane z ich codzienną pracą.

6 listopada 2019: Łódź/Tampere. Wspólna przeszłość, różna pamięć. Wykład Magdaleny Rek-Woźniak i Wojciecha Woźniaka. [odsłuchaj nagranie]

Tampere powstało wskutek polityki inwestycyjnej carskich władz (Finlandia była wówczas częścią rosyjskiego imperium) jako – mówiąc dzisiejszą terminologią – specjalna strefa ekonomiczna. Miejsce wybrano ze względu na korzystne położenie geograficzne – bliskość zamożnego sąsiada na Zachodzie oraz rzeki, które zasilały w energię tekstylne manufaktury. Brzmi znajomo? Tak jak Łódź w Polsce, tak Tampere w Finlandii było miastem wyjątkowym, powstałym od zera w wyniku dziewiętnastowiecznej modernizacji, miastem o jednoznacznej robotniczo-przemysłowej tożsamości.

Tożsamość tę Tampere pielęgnuje do dziś, pamiętając przede wszystkim o setkach tysięcy robotników i robotnic, dzięki którym powstało i trwało. Od lat tampereńskie muzea opowiadają o przemysłowej historii miasta opisując dzieje tamtejszej klasy robotniczej i ruchu robotniczego (centralne muzeum pracy Werstas, muzeum Vapriikki), ukazują warunki życia codziennego robotników (skansen Amuri), przedstawiają dzieje przemysłu tekstylnego i dzisiejszych specjalności miasta, czyli mobilnych technologii komunikacyjnych i gier komputerowych (Rupriikki). Pierwsze muzeum poświęcone rodzinie fabrykanckiej (muzeum Milavida) powstało w Tampere dopiero w 2015 roku. W Łodzi sytuacja wygląda nieco inaczej. Najważniejsze muzea i instytucje kultury koncentrują się raczej na elitach: traktowanych jako ojcowie założyciele przedstawicielach rodów fabrykanckich lub twórcach kultury. Przeszłość przemysłowa i robotnicza od lat wydaje się być raczej obciążeniem, kojarzonym zresztą głównie z okresem PRL.

Wystąpienie było oparte o realizowany od 2017 roku w Łodzi i Tampere porównawczy projekt badawczy poświęcony lokalnej polityce pamięci. Wskazując wspólnotę losów i tożsamości obu miast przez większą część historii, prelegenci zaprezentowali i próbowali zinterpretować odmienne sposoby ich upamiętniania i prezentowania.

4 grudnia 2019: Kiedy przemysł był kobietą – prezentacja projektów artystycznych i dyskusja [Krem i Czekolada Teraz POLIŻ; Opowieści z Miasta Włókniarek”; „Zambrów – miasto kobiet”], Justyna Orłowska, Magdalena Staroszczyk, Dorota Glac, Marta Jalowska, Joanna Kocemba, Izabela Alwingier. [odsłuchaj nagranie]

W ramach planu sześcioletniego w PRL ponad milion kobiet zaczęło wykonywać zawody związane z przemysłem. Kobiety wypełniały całe wielkie oddziały produkcji fabryk Łodzi, Zambrowa, Warszawy, Zawiercia, Bielska-Białej i dziesiątek innych miejscowości. Tekstylia, odzież, produkcja spożywcza czy kosmetyczna były niemal całkowicie sfeminizowane, w ich obrębie wytwarzały się kobiece wspólnoty i sieci wsparcia. Projekty artystyczne, które zostały zaprezentowane na spotkaniu skupiają się na społecznościach tych sektorów przemysłu.

Wystawa „Opowieści z miasta włókniarek” w Centralnym Muzeum Włókiennictwa (2017) była zwieńczeniem kilkumiesięcznego zainicjowanego przez Joannę Kocembę i Izabelę Alwingier, na który składało się zbierania historii mówionych i współpraca z byłymi łódzkimi włókniarkami i włókniarzami. Na wystawie Łódź – jej charakter i tożsamość – ukazana została z osobistej perspektywy osób zatrudnionych w przemyśle włókienniczym, bezpośrednio doświadczających jego pomyślności i upadku. Podczas dziesięciu spotkań warsztatowych (z których osiem odbyło się z Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, a dwa w Muzeum Fabryki) grupa robocza wspólnie tworzyła prace, wykorzystując wspomnienia, refleksje, przyniesione zdjęcia oraz inne pamiątki. Stały się one przedłużeniem zebranych opowieści.

„Krem i czekolada” (2018) to wystawa skupiona wokół wspomnień pracownic warszawskich fabryk Wedla i Polleny-Uroda z lat powojennych, której pomysłodawczyniami była Grupa Artystyczna TERAZ POLIŻ. Jej przestrzeń tworzyły słowa wypowiadane przez bohaterki oraz figury–pomniki. Jak spędzały wolny czas? Czy lubiły swoją pracę? Jak wspominają pracownicze wakacje i czy lata spędzone w Pollenie-Urodzie i Wedlu były latami szczęśliwymi? To pracy ich rąk zawdzięczamy słynne wedlowskie torciki, do tej pory ręcznie dekorowane, mydła Biały Jeleń czy kultowy szampon chmielowy. Wystawa obecna była w Muzeum Warszawskiej Pragi i przestrzeni Rynku Różyckiego.

Z kolei „Zambrów. Miasto Kobiet” to filmowy portret miasta oficerów zmienionego w miasto włókniarek, w którym autorka, Justyna Orłowska, jako punkt wyjściowy wykorzystuje film dokumentalny Heleny Amiradżibi-Stawińskiej z 1962 roku.

8 stycznia 2020: „PGR. Obrazy” – projekcja i dyskusja z reżyserką Joanną Warechą i badaczką (nie)widoczności wsi Moniką Borys. [odsłuchaj nagranie]

Tysiąc sześćset sześćdziesiąt sześć zlikwidowanych Państwowych Gospodarstw Rolnych, tysiące osób bez pracy. Transformacja państwowego sektora rolnego, likwidacja PGR-ów to liczby, ale za nimi kryją się dotąd przemilczane ludzkie historie, które zebrała dziennikarka Joanna Warecha w swojej rodzinnej wsi Grużajny i utrwaliła w filmie z 2018 roku „PGR. Obrazy”.

Ostatnim filmem o ludziach pozostałych po PGR-ach, który przedarł się do szerszej publiczności była “Arizona” Ewy Borzęckiej z 1997 roku. Uwagi mediów i miejskiej publiczności nie przykuł siedem lat wcześniejszy wrażliwy, obserwacyjny film “Mgła” Ireny Kamieńskiej. Za to groteskowy obraz zaniedbanej i nietrzeźwej wsi topiącej beznadzieję w tytułowym tanimi winie w filmie Borzęckiej zgodny był z tym, jak sytuację na peryferiach kraju widziało wiele osób odpowiedzialnych za tworzenie obrazów i dyskursów. Czy “PGR.Obrazy” Joanny Warechy ma moc odwracającą tę tendencję?

4 marca 2020: Artyści i robotnice po ‘89 roku – spotkanie z Katarzyną Dudą i Rafałem Jakubowiczem [odsłuchaj nagranie]

Katarzyna Duda, autorka książki „Kiedyś tu było życie, teraz jest tylko bieda” w swoim wystąpieniu opowiedziała o losach zawodowych robotników przemysłowych (m.in. górników kopalni z Wałbrzycha i robotnic dolnośląskich fabryk, górników i hutników z Katowic, stoczniowców z Gdyni i Gdańska, robotników fabryki produkującej traktory w Warszawie, robotnic wyrabiających pluszaki w fabryce zabawek oraz dziewiarek z fabryki ubrań w Siedlcach) po 1989 r. Nie są to scenariusze karier „od pucybuta do milionera”. Schematy życia dziesiątek wielu z nich w uproszczeniu wyglądały następująco: w PRL-u ukończyli zasadnicze szkoły zawodowe przy zakładach, w których następnie podjęli zatrudnienie. W trakcie transformacji zostali zwolnieni wskutek likwidacji bądź prywatyzacji fabryk. W kraju, który podlegał głębokiej deindustrializacji, zdobyte przez nich w PRL-u umiejętności zawodowe stały się niepotrzebne. Bohaterowie moich opowieści doświadczyli bezrobocia i podejmowali prace dorywcze, po czym znaleźli zatrudnienie jako ochroniarze/portierzy bądź osoby sprzątające. Branża ochrony i utrzymania czystości stały się dla nich szalupami ratunkowymi przed bezrobociem. Przez długie lata doświadczali radykalnego wyzysku. Pracowali za 7, 5, a nawet 3 zł za godzinę. Po 300, 400, a nawet 500 godzin w miesiącu. Ich sytuacja uległa poprawie po 2017 r., niemniej jednak w rocznicę 30- lecia nowej Polski nie mieli powodów do świętowania. Nie o takiej Polsce marzyli.

Rafał Jakubowicz artykule „Robotnicyzm. Sztuka w ujęciu radykalnym” ( w: „Hipotezy awangardowe. Teksty i obrazy zebrane”, pod red. Anety Szyłak) podjął problem neoliberalnego dyskursu, który towarzyszył sztuce polskiej po 1989 roku. Artyści lat 90. odcięli się od problemów ofiar transformacji, wyraźnie aspirując do elit. Nastąpiło wówczas upolitycznienie nie na bazie konfliktu klasowego, ale tożsamości. Artyści lat 90. swe lewicowe przekonania sytuowali tylko w sferze obyczajowej (sztuka krytyczna, sztuka ciała). Byli rzecznikami społeczeństwa „otwartego” oraz społeczeństwa „obywatelskiego”. Nie byli natomiast w stanie przyswoić języka konfliktu klasowego, którego użycie nie leżało w ich interesie. Tym samym powielali oni romantyczne mitologie i nie potrafili rozpoznać swojej sytuacji w kategoriach pracowniczych, co pozwalało na wieloletni wyzysk również w polu sztuki. W swoim wystąpieniu opowiedział również o dwóch działaczach pracowniczych i poświęconym im projektom – Marcelu Szarym z poznańskich Zakładów Cegielskiego oraz Krzysztofie Gaździe z fabryki Chung Hong w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Kobierzycach k. Wrocławia.

Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s