Przypowieści o transformacji, reportaż

Coming (not so) soon…

Od początku września rezyduję w Willi Decjusza w Krakowie, a dokładniej rzecz biorąc w sąsiadującej Willi Łaskiego, w ramach Wyszehradzkiej Rezydencji Literackiej. Spotykam w okolicy mnóstwo zakonnic i par weselnych, wymieniam się opowieściami z literatami i tłumaczkami z Węgier, Czech i Słowacji (oraz kilku innych krajów pozawyszehradzkich). Co najważniejsze – z Wydawnictwem Czarne już oficjalnie zawarliśmy umowę na stworzenie książki Przypowieści o transformacji, w której znajdą się rozdziały o chaosie archiwalnym i chaosie krajowym z lat 90., o ówczesnych i późniejszych doświadczeniach włókniarek, górników i rolniczek, o znikających lnach i jedwabiach, ale też o węglu i o suszy.

Sytuacja pandemiczna utrudnia, ale nie uniemożliwia pracy, jednak „w teren”, wyruszę dopiero wiosną. Na razie w pracy zdalnej tropię porzucone, rozrzucone, zgubione, celowo zniszczone, zapomniane i zaniedbane archiwalia. Fabryczne dokumenty personalne, odcinki płacowe, pamiętniki zbierane w konkursach, listy pisane do redakcji zlikwidowanych gazet, nagranie terenowe, pamiątki z izb pamięci – chaos nie wybierał, ogarniał wszystko. Czy to po prostu normalne zjawisko dla czasów przewrotu? Czy w wyobraźni społecznej liczyła się wtedy tylko przyszłość? Dlaczego teczki i taśmy stały się tak ważne w kolejnych dekadach i dlaczego tylko niektóre?

Nie martwcie się o Futbolistki, po dotarciu do drużyny dawnego „Kolejarza” mam sporo świetnych wywiadów, reportaż prasowy powstanie do końca roku 2020.

Zwykły wpis
Przypowieści o transformacji

Notatki z kwarantanny

Na podwórku wałęsają się półdzikie koty, które zwykle rzadko wychodzą za dnia ze swojego pustostanu. Ktoś karmi je ukradkiem. Pod sąsiednim blokiem stoi młody mężczyzna i bardzo smutnym wzrokiem patrzy na gołębie. Odsuwa się i przykleja do ściany budynku za każdym razem kiedy ktoś przechodzi do śmietnika. Na takim waśnie etapie kwarantanny jesteśmy.

Tymczasem czytam kolejną gęstą książkę o polskiej transformacji ustrojowo-gospodarczej i nawet tak jakby próbuję sama napisać książkę o transformacji, nawet dostałam na to jakieś stypendium. Tylko zastanawiam się, czy ten nieprzepracowany temat warto będzie jeszcze opisywać po „tym wszystkim”, kiedy zupełnie zmieni się w głowach aktualnie najbardziej nas dręcząca katastrofa społeczna i obiekt pytania „czy dało się inaczej?”.

I czytam dużo tych gęstych książek i tak sobie myślę, serio, mogę zrozumieć uwikłania historyczne, zapóźnienia rozwojowe, światowy konsensus waszyngtoński, naciski gorliwych funkcjonariuszy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, albo – z drugiej strony sceny – ogromną potrzebę lustracji i trzepania teczek. Ale nie wmawiajcie mi, że nie dało się mieć innych priorytetów w klasie rządzącej, bez względu na frakcję.

Poniżej znamienny cytat z książki Antoniego Dudka „Od Mazowieckiego do Suchockiej” oraz Polska Kronika Filmowa nr 28/1991 r.

„[Rok 1992, formuje się rząd Suchockiej. Stronnictwo Ludowo-Chrześcijańskie] miało początkowo w rządzie jedynie ministra zdrowia, którym został pediatra z Kalisza i poseł na Sejm Andrzej Wojtyła. O okolicznościach, w jakich został on ministrem, tak opowiadał Jan Rokita: >> Około czwartej rano powiedzieliśmy liderom tej partii [SLCh], żeby w ciągu godziny znaleźli w swoich szeregach lekarza. Po godzinie odpowiedzieli, że jest taki. Andrzej Wojtyła. Wszyscy się zgodzili <<. Niestety był to czwarty z kolei rząd, w którym obsadzanie resortu zdrowia wyglądało w podobny sposób”.

Zwykły wpis
Przypowieści o transformacji

Post-Industralia. Życie po tranformacji

O ruinach napisano już sporo, jeszcze więcej pokazano. Porzucone maszyny i architektoniczne skorupy są czymś namacalnym i bardzo fotogenicznym w obiektywie kamer i aparatów, w przeciwieństwie do rozpadających się lokalnych społeczności, dla których obecne “ruiny” nie tak dawno stanowiły miejsce pracy i główny ośrodek życia. Przemysł wiele im dawał, ale i dużo odbierał – przede wszystkim indywidualne zdrowie i czyste środowisko wokół. Razem z wejściem nowych inwestorów i deweloperów ruiny znikają, znika kontrast poszukiwany przez obiektyw. Zostają tylko opowieści.

Post-Industralia – transformacje” to cykl spotkań, który przygotowałam w Muzeum Sztuki w Łodzi, poświęcony przepracowaniu doświadczenia upadku dużych zakładów pracy na przełomie XX i XXI wieku w różnych miejscach Polski. Przedstawiamy projekty zajmujące się transformacją gospodarczą i wspólnotami “osieroconymi” przez zlikwidowany przemysł i uprzemysłowione rolnictwo. Skupiamy się na uspołecznionych projektach artystycznych i reporterskich ostatniej dekady, portretujących ludzkie losy, zbierających historie mówione, włączających do współpracy dawnych robotników i robotnice nieistniejących już zakładów pracy.

Próbujemy zrozumieć, co się właściwie stało w Polsce po 1989 roku, nie tylko na poziomie politycznym i gospodarczym, ale i emocjonalnym. Próbujemy zrozumieć co nas ukształtowało i skąd sami przychodzimy – artystki, badacze, dziennikarki, dzieci PGR-ów, przemysłowych centrów i fabrycznych peryferii.

Zwykły wpis